Podróże

Przestrzeń i Rekreacja

4 listopada 2017
Większość czasu, który spędzałem i spędzam w tym parku związana jest z uprawianiem sportu.
Najpierw mieszkałem z jednej strony, potem z drugiej. Najpierw miałem do parku pięćset metrów, potem pół kilometra. Nie przypominam sobie żadnego, grubego melanżu. Jeden poranek po trudnej nocy, jeden lub dwa spacery z monopolowego, jedno spotkanie w pijalce na tyłach i jeden wieczór w trybie science-fiction. Raz wygrałem dwa złote w zdrapce, kupionej w kiosku obok.

#pomojemu

 
Tyle mam z parkiem Podolskim wspomnień, o których lepiej nie mówić rodzicom i przy dzieciach. Reszta to, z ręką na sercu, nuda. Wynika to między innymi z tego, że w związek z nim wszedłem jako dorosły człowiek. Jako małżonek i młody tata. Dlatego też większość czasu, który spędzałem i spędzam w tym parku związana jest z uprawianiem sportu lub spacerowaniem z synkiem. Żadnej pikanterii, ścigania się z wymiarem sprawiedliwości, wysiadywania na oparciach ławek, rzucania niedopałkami, obmacywania po krzakach. Grzecznie aż do bólu.

W sumie nie ma się czemu dziwić. Konstrukcja dużej części parku Podolskiego wybitnie nie sprzyja łamaniu kodeksu wykroczeń. Stopień zadrzewienia i zakrzaczenia w nim wybitny. W jednej, większej części parku nie ma miejsc na ukrycie się i poza kilkoma gęstwinami nie gwarantuje nawet chwili dyskrecji. Rzędy ławek, szerokie alejki i wielkie trawniki, w jednej części parku, wystawione są na obstrzał nie tylko spostrzegawczych sąsiadek. W drugiej sprawa wygląda ciutkę inaczej. Więcej tu krzaków, niskich drzew, zakrętów i zaułków. Park Podolski składa się  dwóch części, które przecina ruchliwa ulica Tatrzańska.

#aaafaktycznie

 
Część, o której wspomniałem jest położona na wschodzie i jest (…) rozleglejsza i nie tak zagospodarowana jak część zachodnia (http://dabrowa-zarzew.cba.pl/park-podolski/). Nie tak zagospodarowana to pobłażliwy eufemizm. Fakty są takie, że część zachodnia wygląda od samego początku jak park, a wschodnia przez wiele lat wyglądała jak trawnik z pojedynczymi drzewami i kilkoma alejkami.

Zbudowano w niej (części zachodniej) dwie fontanny, ustawiono stoliki do gry w szachy oraz stoły do ping-ponga. Dużą popularnością wśród dzieci cieszą się tzw. skałki, obsadzone sosną czarną. (…) Ustawiono tu (w części wschodniej) bramki do gry w piłkę i wybudowano plac zabaw oraz skatepark. Ostatnio zainstalowano również stoły do ping-ponga i stoliki do gry w szachy. (…) W 2013 roku urządzono tor do jazdy na łyżworolkach. (http://dabrowa-zarzew.cba.pl/park-podolski/).

 

Początkowe dysproporcje nieco się wyrównały. Obie części wzbogacono w ostatnich latach w siłownię i nowoczesne place zabaw. Na wschodzie dorosło parę drzew, inne nadal wytrwale kiełkują. Odmienny charakter obu części jest, pomimo to, nadal bardzo widoczny: otwarta przestrzeń wschodniej i nieco bardziej dyskretna zachodniej części. Ma to oczywiście swoje wady i zalety. Części zachodniej unikam, we wschodniej chętnie zapętluję się niekiedy na ponad kilometrowej trasie biegowej.

A jest nią szeroka, asfaltowa alejka, która wraz z przyległym do ulicy Tatrzańskiej chodnikiem i dochodzącą do ogródków działkowych szutrową drogą, stanowi doskonały tor do biegania. W całości pętla ma długość około 1200 metrów, ale można ją skracać, korzystając z wielu ścieżek przecinających główny trawnik. Wydłużać zresztą też, tworząc fikuśne zawijasy.

Z tą częścią parku Podolskiego związany jestem najbardziej. Tutaj stawiałem swoje pierwsze kroki, trenując Nordic Walking, kiedy podjąłem nieudaną próbę walki z wiatrakami i próbowałem się odchudzać. Tutaj, kilka lat później, stawiałem swoje pierwsze kroki, trenując Nordic Walking w ramach przygotowania się do nowej w moim życiu roli biegacza. Tym razem skutecznie.

Pętlę dokoła parku w tym momencie robię rzadko. Wydłużyłem dystans, ale z sentymentem wspominam komentarze córeczki mojego kolegi, która z niepokojem wypatrywała mnie co drugi dzień z okna swojego mieszkania. Duża część całego parku Podolskiego otoczona jest bowiem blokami mieszkalnymi. Zarówno perełkami Wielkiej Płyty, jak i współczesnymi budynkami.

#saywhat?

 
Architektonicznym zwieńczeniem parku Podolskiego, wisienką na torcie, jego perłą w koronie jest wybudowany w nim w latach 1993 – 2003 wielki, czerwony kościół. Ogromna, jak na rozmiary całego parku, budowla widoczna jest z każdego niemalże miejsca w parku. Nie ma w nim żadnych dzieł sztuki, sam nie jest zabytkiem. Jest wielki i wyglądem przypomina kosmiczną stację dokującą

#atociekawe

  • Nie ma tu bunkrów.
  • Nie powstał z resztek żadnego lasu.
  • Zajmuje prawie 15 ha.
  • Powstał w roku 1970 – zachodnia część. Wschodnia, kilka lat później.
  • Usytuowany jest w dolinie rzeki Dąbrówki, która jednak na całej swojej długości płynie w kanale pod jego powierzchnią.
  • Oddziela osiedle Dąbrowa (dzielnica Górna) od osiedla Zarzew (dzielnica Widzew).
  • Największe drzewa to topole chińskie i topole włoskie.
  • Zlatują się tu gawrony, sroki, gołębie miejskie, grzywacze, sierpówki, kosy, kawki, wróble domowe, sikorki, pliszki siwe i szpaki,a także kaczki krzyżówki. (http://dabrowa-zarzew.cba.pl/park-podolski/)

 

#gdzieto?

 

#noico?

 
Nie do końca lubię park Podolski. Trudno mi jest się do niego przekonać. Jest blisko, jest bezpieczny, jest w nim w miarę cicho, ale jakoś mi nie leży. Dla mnie to nadal taki park-nie-park, park na pewnym etapie rozwoju. Brak w nim dzikości. Jest zbyt cywilizowany i przy okazji bezładny. Pociągają mnie w nim pewne elementy, przykuwają uwagę ciekawostki, jednak to za mało, bym zapałał do niego miłością. To raczej szczere przywiązanie. Jak w małżeństwie z rozsądku. Na miłość przyjdzie czas.